leer
Start arrow Szymbark arrow Legendy i podania arrow Podania1
Podania1 Utwórz PDF Drukuj Wyślij znajomemu
25.02.2008.
Opowiadanie I - Na Niemcowym mostku

Na parceli Niemca mieszkała dawniej kobieta, którą nazywali "Dróźnicką". W czasie I wojny światowej żołnierze mieli w pobliżu jej domu obozowisko. Rwali jabłka z jej sadu, a Ona na nich krzyczała. Gdy dłużej nie mogła znieść tego widoku, poszła na skargę do dowódcy. Pytał się jej czy rozpoznała któregoś. Bardzo szybko wskazała na jednego żołnierza. Dowódca nie mogąc wymyślić kary, kazał jej to uczynić. Bez oddechu powiedziała, żeby go zabić. I tak za kilka jabłek żołnierz został zabity. Później ta kobieta nie spała nigdy spokojnie. Zawsze ją straszyło. To łóżko przewracało, to pierzynę zdzierało, a w piecu zapalały się drewna. Ona krzyczała i darła się czasami w niebogłosy. To przychodziło takie kosmate jak kot i głaskało jej stopy. Ludzie ciekawi przychodzili tam i obserwowali, ale nic nie widzieli. Do końca życia ją straszyło - i straszy do dziś!!!

/z opowiadania Helena Krupa; Szymbark-Górki/

 Opowiadanie II - Człowiek ubrany na czarno pod cmentarzem wojskowym koło Folwarku

Wracałam z Dołu późną nocą. Przechodziłam koło cmentarza wojskowego. Pod śliwą siedział człowiek ubrany na czarno. Jak podchodziłam do niego, to On się odsuwał, a jak odeszłam to siadał. Nie wracałam się już, ani nie oglądałam. To był strach, pomyślałam. Człowiek ubrany na czarno ukazywał się wtedy, jak miała umrzeć jakaś starsza osoba z wioski. Jak kto widział dziecko, to wtedy miał umrzeć młody.

/z opowiadania Helena Krupa; Szymbark-Górki/

 Opowiadanie III - Ciele na bielańskim mostku

Pracowałem w Gorlicach na Magdalenie. Akurat wypadła mi nocka. Około godziny jedenastej przyszedłem pod cmentarz wojskowy. Szedłem prawą stroną. Od cmentarza wyszło czerwone ciele i szło stroną przeciwną. Zaczął mnie ogarniać strach. Oglądnąłem się z tyłu i z przodu czy mi się wydaje, ale ciele nadal szło. Ogarnął mnie wielki strach. Jakoś doszedłem do bielańskiego potoka, ciele poszło pod mostek, a ja wtedy uciekłem ile sił w nogach.

/z opowiadania Franciszka Zastępy z Nadjazia/

Opowiadanie IV - Pies

Przed wojną, Józef Cetnarowski przezywany Gulą, szedł wraz z kolegą wieczór do domu. Droga wypadła im przez las. Ludzie mówili, że w potoku straszy. Mijając potok, ukazał im się mały biały piesek. W miarę oddalania się, pies podążał za nimi. Jeden mówił do drugiego, żeby się przeżegnali. Jak to zrobili i popatrzyli za siebie, widzieli ogromnego psa, który odwrócił się i poleciał w stronę potoka. A Oni jeden przez drugiego uciekli do domu. A jak wpadli, to drzwi chcieli wywalić.

/z opowiadań Zygmunta Centarowskiego z Roli/
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Erfurt live leer
Erfurt live unten Erfurt live leer Erfurt live unten

Design by: Webdesign Erfurt & inż. Janusz Sula